Psyche i Wilczego strona podróżnicza


Festiwal Dookoła Wody, Sandomierz, 30.07 - 1.08.2010 r.
Po obejrzeniu zwiastuna festiwalu poczułam ogromną potrzebę pojechania do Sandomierza :) Ta impreza to kolejny przykład na to, że powroty po latach są potrzebne - łezka się w oku kręci, znajomi rzucają się w ramiona, a to wszystko okraszone doskonałą muzyką :)
![]()
Staropolskie wesele, Sępopol, 24-25.07.2010 r.
Zamiast jeździć na rowerach pod Warszawą, tańczyłyśmy z spt na weselu w Sępopolu :) I było uroczo oraz smacznie :)
![]()
Masters of Rock, Vizovice, Czechy, 14- 19.07.10 r.
Zachciało mi się czeskiego piwa... Zachciało mi się wakacji jak za czasów nastoletnich ;-p Masters of Rock przyjął mnie z otwartymi ramionami, dzikim upałem i... dobrym piwem :)


Dziki Zachód, 4-19.06.2010 r.
Tam nas jeszcze nie było - na dzikim zachodzie naszego pięknego kraju :) Postanowiliśmy zniszczyć białą plamę na naszej mapie i... w 2 tygodnie zrobiliśmy 2500 km po zachodnich i południowo-zachodnich zakątkach Polski :) Wrażeń mnóstwo, zwiedzaliśmy hurtowo, co popadnie, więc zamki, sztolnie, bunkry, kopalnie...;)
![]()

Wycieczka na wschód, 23.05.2010 r.
Spontaniczna jednodniowa wycieczka rowerowa z Łukowa do Białej Podlaskiej bocznymi drogami :)
![]()

Rowerowy weekend majowy, 1-3.05.2010 r.
Nie jestem z cukru - jak się okazało - kiedy uparłam się, że majowy weekend spędzę na rowerze w ulewach deszczu...;)
Barcelona, 13-19.04.2010 r.
Barcelona nie chciała nas wypuścić ze swoich całkiem uroczych objęć. No taka imprezka :) I nieomal zostaliśmy do wtorku... kiedy odwołano nasz piątkowy lot powrotny ;) Ale jednak wróciliśmy i zapraszamy do relacji :)
Uniejów i Łódź, 6.02.2010 r.
Kolejny zamek za nami :) Kopalnia soli jednak nie chciała współpracować... Za to Manfaktura pozwala robić zdjęcia :)

Zrujnowany sylwester, 30.12.2009 r. - 2.01.2010 r.
Zrujnowany, bo szlakiem ruin zamków ;) Znów zawitaliśmy w Góry Świętokrzyskie, prócz ruin obejrzeliśmy też całkiem "na chodzie" atrakcje turystyczne, włącznie z Łysą Górą, na którą wjechaliśmy saniami :)
Środek Polski, 10.10.2009 r.
Geometryczny środek Polski osiągnięty :) Z Piątku pojechaliśmy do Soboty, a na deser do Oporowa.
Budapeszt kontrastowy, 11-13.09.2009 r.
Polak, Węgier - dwa bratanki :) Postanowiliśmy sprawdzić, jak to jest z tą braterskością i wybraliśmy się na przedłużony weekend do Budapesztu. Miasto jest piękne i przyjazne, czuliśmy się, jak w domu, chociaż początek i koniec wyprawy były dość niefortunne ;)

Rowerowy Bornholm, 7-10.08.2009 r.
Heja hej, gdzie Cykelvej! - czyli bardzo szybka, krótka i intensywna wycieczka na Bornholm z rowerami. W niecałe dwa dni ponad 100 km w nogach - daliśmy radę :) Pewnie tam jeszcze wrócimy na kolejny szalony weekend, w końcu obejrzeliśmy tylko pół wyspy ;)
![]()

Mazowiecki Park Krajobrazowy, 31.07 - 2.08.2009 r.
Kolejna wycieczka testowa. Dwa dni włóczęgi po częściowych bezdrożach z jednym plecakiem. Dało radę :) Mazowiecki Park Krajobrazowy fajny jest, tylko wszystko, co ciekawe, jest w rękach prywatnych - nie do obejrzenia :/

Wycieczka rowerowa szlakiem romantycznym, 25.07.2009 r.
Wycieczka testowa - dla nóg, dla zadków i dla rowerów, czyli ze Skierniewic przez Nieborów i Arkadię do Łowicza :) Nogi jakoś dają radę, jeden zadek w stanie ciężkim, jeden rower poległ...;) Ale to nas na pewno nie zniechęci ;-p

Nurkowanie mazurskie, Leleszki, 17-19.07.2009 r.
Ciemno, zimno, widoczność na pół metra w porywach do metrów dwóch, paprochy dookoła, dwadzieścia kilo na plecach i do domu daleko. Czyli Wilczy nurkuje w jeziorze Leleskim ;)
The Tall Ships Races'09, Gdynia, 3-5.07.2009 r.
Jak duchy tu przybyły, żagli pełen cały świat... ;) Gdynia znów gościła żaglowce z całego świata - właśnie tu zaczęły się regaty Tall Ships Races 2009! A my... patrzyliśmy na to wszystko z góry ;)
![]()
Skok ze spadochronem, Chrycynno, 20.06.2009 r.
Jak to jest, kiedy szybuje się w przestworzach bez podłogi?... Chyba nie da się tego opowiedzieć słowami...;) Ale przez chwilę byłam jak ptak :)

Rejs pod hasłem "Zabić Harpa!", Grecja, 7-24.05.2009 r.
Wreszcie jest! Relacja z rejsu, podczas którego Harp ciągle umykał mordercom :) Wiało i bujało, "już nie wrócę na morze" i tak dalej...;) A kto lubi śpiewać, zapraszamy do relacji alternatywnej ;) Możecie śpiewać na głosy ;)

![]()

Kanada, British Columbia, 6-21.9.2008 r.
Rozszalała przyroda w ilościach i kolorach przekraczających zdolność pojmowania. Wszystko ogromne: ocean, góry, lasy i przestrzenie, drwiące z małego człowieczka, machającego łapkami gdzieś u podnóża. Do tego Pale Ale, Starbucks, sushi, czyli wakacje kulinarno-poznawcze: przedstawiamy fragmencik kanadyjskiej prowincji - British Columbii.
Twierdza Modlin, 30.8.2008 r.
Zakończony kawą w lokalnym odłamie włoskiego klubu motocyklowego wypad do Twierdzy Modlin. A w międzyczasie wspinaczki po bunkrach i ucieczki spod kół rozpędzonych rowerów ;)
![]()
W Polskę za 69 zł, 25-27.7.2008 r.
Bilet turystyczny i "wsiąść do pociągu byle jakiego"...;) To działa! Przetestowane na trasie Warszawa - Gdynia - Hel - Władysławowo - Gdynia - Gdańsk - Warszawa :)


Rejs wysokogórski, Grecja, 9-25.5.2008 r.
Zrolowana Grecja, czyli rejs wysokogórski - planowany od niemal roku - za nami :) Będę się powtarzać: Grecja jest smaczna :) Grecja jest niebieska :) I całkowicie odmienna od Chorwacji pod względem żeglarskim. Czy kogoś zdziwi, że zaplanowaliśmy już kolejny grecki rejs?...;)
Weekend majowy, Wrocław, 30.4-4.5.2008 r.
Weekend z Akademią Fotografii we Wrocławiu - dla odmiany pojechaliśmy tam wreszcie, żeby zwiedzić to miasto ;) Poniekąd nam się udało, pogoda była ładna, plener owocny, oby takich więcej ;)
![]()
Wschodnią granicą Polski, 25-27.4.2008 r.
Zupełnie znienacka znalazłam się na wschodzie i mając trochę czasu postanowiłam go wykorzystać na obejrzenie tego, czego jeszcze nie widziałam :)
![]()
Oslo, 4-6.4.2008 r.
W Oslo jeszcze nie byłam, więc jak się okazało, że mogę pojechać, bo będę miała nocleg, to zastanawiałam się tylko nad tym, na kiedy kupić bilet...;) W końcu fiordy będą jadły mi z ręki!...;)))


Egipt, kurs nurkowania, 16-23.11.2007 r.
Postanowiliśmy wrócić do Egiptu, do kolorów Morza Czerwonego. A żeby nie marnować czasu - pojechaliśmy na kurs nurkowania :) Prócz certyfikatów przywieźliśmy jedno wrażenie: Egipt się cywilizuje :) Wrócimy tam po kolejny certyfikat...

Manewrówka, Górki Zachodnie, 11-14.10.2007 r.
Idąc za ciosem spędziłam 3 dni nad Zatoką Gdańską na manewrówce, czyli szkoleniu z manewrowania jachtem...;) W doborowym towarzystwie: Wilczy, Piotrek, Bosman i inni bawiliśmy się przez 3 dni. Tylko lodowaty bałtycki wiatr psuł nam trochę tę zabawę ;-p
![]()

Kurs na patent żeglarza jachtowego, 19.8-1.9.2007 r.
Po siedmiu latach deptania desek pokładów różnych - mniejszych i większych - łajb, psyche poniosło wreszcie na kurs na patent żeglarza. Żeby było zabawniej, powlokłam za sobą Rysia (poznanego na Pogorii), Anię (poznaną przez Wilczego) i Taryka i Pati (poznanych przy okazji). Okazało się, że jedziemy na obóz przetrwania... Ale - daliśmy radę! ;-)
Podlasie, 11.8.2007 r.
Wycieczka na wschód, prawie spontaniczna, z przewodnikiem - mieliśmy oglądać bunkry i cmentarze, plan został wykonany mniej więcej w połowie...;-) Przeszkodziła nam trochę pogoda a trochę brak konkretnych informacji. No bo kto to widział, żeby te bunkry tak chować? ;-p

The Tall Ships' Races 2007, Szczecin, 3-5.8.2007 r.
Psyche postanowiła spędzić swoje urodziny wyjątkowo - i wyszło wyjątkowo :) Były żagle z lotu ptaka - było cudownie :)

Kraków, 6-8.7.2007 r.
Miała być impreza żeglarska. Miało być mnóstwo ludzi i... niektórzy się pochorowali, inni pracowali, jeszcze inni - głównie Krakusy - powyjeżdżali z miasta - czyżby w panice przed najazdem? :) Tymczasem spotkaliśmy innych, niespodziewanych kompletnie :) Ogólnie wyszło nam spotkanie po-chorwacjowe z elementami pogoriowymi :)
![]()

Brno, którego nie było, 15-17.6.2007 r.
Tak naprawdę, to wszystko wina Serwana - to on mnie zaprosił, a ja wzięłam ekipę... Mieliśmy oglądać Brno. Pić piwo. Zwiedzać jaskinie i zameczki... Wyszedł jakiś potworny surwiwal, wspinaczki wysokogórskie, a kwestię piwa litościwie przemilczę. Za to jakie było wino!...:)
![]()
Wrocław, babski weekend, 7-10.6.2007 r.
Szwagier wyjechał. Siostra miała wolną chatę. Czemu by nie zaszaleć? :) Spędziłyśmy razem megaaktywny długi weekend...:)
Łódź - spotkanie porejsowe, 2-3.6.2007 r.
Dzielna załoga s/y Maza spotkała się na lądzie, acz w Łodzi - aby świętować cudowne ocalenie :)

Chorwacja INACZEJ, 27.4-6.5.2007 r.
Bussiness class w autokarze, hektolitry wina domačego, codziennie delfiny, zmienna pogoda, wiatr do 8B, gorące słońce i strugi deszczu, rybna plata i lody oraz zacieśnianie więzi międzynarodowych - a to wszystko w ciągu 154 godzin rejsu, podczas 269 mil morskich... Chorwacja zupełnie inaczej niż dotychczas :)
Wrocław, szanty, 2-4.3.2007 r.
Festiwal szantowy spędzony z wrocławiakami okazał się być naprawdę udaną imprezą - pod każdym względem :) A działo się, działo...:)



Rejs Pogorią dookoła Półwyspu Iberyjskiego, 20.10-4.11.2006 r.
Długo planowany rejs Pogorią doszedł wreszcie do skutku! Startowaliśmy z Lizbony, zakończylilśmy w Barcelonie, a po drodze były i sztormy, i burze, i plaża, i delfiny, i uciechy portowe... To była kwintesencja prawdziwego rejsu!

Lublin, Nałęczowska Kolej Dojazdowa, 26-27.8.2006 r.
IRC kanał #żagle wiecznie żywy, a Stowarzyszenie Miłośników Kolejek Wąskotorowych i Innych Pojazdów Szynowych rośnie w siłę :-) Co tu dużo kryć: kolejna wąskotorówka zdobyta :-) Tym razem Nałęczowska Kolej Dojazdowa. W tle - Muzeum Wsi Lubelskiej :-)

Krośniewicko-Ozorkowska Kolej Wąskotorowa, 20.8.2006 r.
Poszliśmy za ciosem - ten rok będzie rokiem kolejek wąskotorowych :-) Tym razem wycieczka z Krośniewic do Ozorkowa, bez ogniska po drodze, za to ze skuwaniem asfaltu...:-)
![]()
Masters of Rock, Vizovice, Czechy, 13-17.7.2006 r.
Odezwały się ukryte pragnienia ;-p Psyche poniosło na festiwal - ciężkie brzmienie, Gambrinus, wytwórnia śliwowicy, hardkorowe warunki... ale co, ja nie pojadę?!? ;-p
Rogów - Głuchów, 2.7.2006 r.
Dość spontaniczna wycieczka Rogowską Kolejką Wąskotorową z Rogowa do Głuchowa. Podczas wycieczki - ognisko z kiełbaskami i zwiedzanie kościoła w Głuchowie. Wiatr we włosach :-)


Chorwacja, 19-28.5.2006 r.
Żagle, kraby, jeżowce, słona woda, słońce w ilościach hurtowych - odetchnięcie od wówczas smętnej, mokrej i zimnej polskiej rzeczywistości. Wino pite "normalnie", czyli pół na pół z wodą, wprawiało nas w rewelacyjne humory. Zdjęcia powiedzą resztę...:-)
Lublin, 29.4-3.5.2006 r.
Długi weekend majowy inny niż wszystkie. Działo się, ale głównie nocą...:-) Było głośno, muzycznie, wesoło, psychodelicznie i metalowo (to od metali niekoniecznie szlachetnych ;-p). I jak zwykle pogoda była anty i wszystko zbyt szybko się skończyło...

Sanok, 22-23.4.2006 r.
Niezła imprezka: X-lecie Yank Shippersów ;-) Z tej przyczyny powiało nas na dalekie południe. Bardzo dalekie, dodajmy :-) Przy okazji zwiedziliśmy miejscowy skansen. Nooo, naprawdę było na co popatrzeć!
Dublin, Irlandia, 10-11.4.2006 r.
A Irlandia naprawdę jest taka zielona, jak włosy syreny o świcie...:-) Sprawdziliśmy! Było jak w domu. Polskie barmanki, znajome zapachy z toalet, polskie sklepy. Gdyby tylko nie jeździli tą złą stroną ulicy, to niemal nie czulibyśmy różnicy. Łączy nas naprawdę wiele! :-)

Sylwester na Mazurach, Kołatek, 27.12.2005 r. - 1.1.2006 r.
Pełna pomyłek, przeszkód i kłód pod nogami wyprawa na Mazury. Kierunek całkiem niesylwestrowy, i co z tego? Z pierwotnych 4 osób i psa zrobiło się osób 7, pies i motyl :) Sylwester: scrabble, "Madagaaskar", grzaniec, żubrówka z sokiem jabłkowym i kominek :)
Rodos, 2-9.10.2005 r.
Last minute? W piątek o 17 zaklepaliśmy wyjazd, w niedzielę już wsiadaliśmy w samolot. To się nazywa last minute! :-) Oczywiście, ulubiony kierunek, czyli kulinarny raj na Ziemi: gyros pita kotopulo, greek salad i tzatziki. Wreszcie trochę słońca i ciepła po polskim lecie na Mazurach...

Szczecin, 23-25.9.2005 r.
Dość spontaniczny pomysł wyjazdu do Szczecina zaowocował: zwiedzaniem Stargardu Szczecińskiego z Jayin jako przewodniczką, #żaglową imprezą w szczecińskiej Tavernie Cutty Sark, zakrapianą taverna beer oraz japcokiem szefowej i kilometrami podróży kolejowej. Jak widać, kanał #żagle ciągle żywy :)))
Lutomiersk, 17.9.2005 r.
Wycieczka tramwajowa linią podmiejską numer 43 - proszę bardzo :) Pogoda dopisała (to znaczy nie padało...), tramwaj też, Lutomiersk fajny jest :) Opisu nie będzie, ale są zdjęcia.


![]()
Mazury, 6-15.8.2005 r.
#żaglowy rejs po Wielkich Jeziorach Mazurskich. Wyjątkowo paskudnia pogoda, padało cały czas, było okropnie mokro i zimno... Ale rejs się odbył, łajby nie wywróciliśmy, daliśmy radę :) A na deser - spotkanie klubowe w Mikołajkach i imprezka urodzinowa Marcusa :)

Lublin, 9.07.2005 r.
Zlot #żagli frakcji lubelskiej, trochę nieoczekiwany, trochę żywiołowy, prawie nieplanowany aczkolwiek udany :) Wypada się przyznać: piliśmy. Aczkolwiek nie tam, gdzie planowaliśmy, ale i tak było miło :) Wieczór uświetniony poezją Anki Choinki.


Chorwacja, 20-29.5.2005 r.
Gorące słońce, morze i wiatr we włosach... Długo wyczekiwany rejs w Chorwacji doszedł wreszcie do skutku i był absolutnie udany - również kulinarnie (ach, to winko...:))). Opalenizna ciągle się trzyma a my już zastanawiamy się, czy nie powtórzyć tej wyprawy za rok?...

Pieniny, 29.4-3.5.2005 r.
Co, my nie pojedziemy?! ;-p Warszawskie TWA Klubu Peugeota wyruszyło na podbój Pienin. Góry nas nie zmogły, Dunajec też nie, piwa wystarczyło (aczkolwiek na styk ;-p), pogoda była (z jednym małym załamaniem). Długi majowy weekend spędziliśmy aktywnie i poznawczo, a wracając do domu mamrotaliśmy coś o urlopie wypoczynkowym po-urlopowym...:)


Zamek Tuczno, 31.12.2004 r. - 3.1.2005 r.
Krótki aczkolwiek treściwy i pełen niespodzianek wypad w naszym ulubionym kierunku - na północny zachód. Tuż obok pojezierza Drawskiego, 70 km od Bornego Sulinowa leży Tuczno a w nim stoi zamek - Dom Architekta SARP. Właśnie tam spędziliśmy ostatniego sylwestra :)

Kreta, 23.9-7.10.2004 r.
Biało i niebiesko. Gyros pita kotopulo i owoce morza. Retsina i ouzo. Zimne piwko i gorące słońce. Pyszne jedzenie, słona woda w morzu, basen, niesamowite odprężenie. Wycieczki, włóczęgi, od monastyru do knajpki, od twierdzy do portu... Wakacje - po prostu wakacje!...

Mikołajki, 13-15.8.2004 r.
Hmmm zlot Klubu Peugeota, grupy warszawskiej, w samym sercu Krainy Wielkich Jezior?... Czemu nie! :) Zlot miał charakter nieoficjalny wielce i polegał na opijaniu urodzin kolegi, ale każdy powód jest dobry, by urwać się z domu i popatrzeć na jachty przy kei...:)
Borne Sulinowo, 14-18.7.2004 r.
Jedno z bardzo niewielu miejsc, w które chce się wracać. Wyprawa miała charakter organizacyjny, i mimo przeszkód w postaci deszczu zostawiła po sobie niezapomniane wrażenia...:)

Narwiański Park Narodowy, 10-13.6.2004 r.
Przestrzenie i komary. Woda i... brak ognia :-) Upał i zimny wiatr. Ostoja ptaków i wędkarzy... a w środku tego wszystkiego my z namiocikiem w kajaczku. Udało się, sezon wodniacki rozpoczęty :-)
Lwów, 8.5.2004 r.
Długo planowana, wyczekiwana wycieczka doszła wreszcie do skutku. Nie była jak wymarzona, niestety, zwykły nieopuszczający mnie pech, czyli pogoda, która kompletnie nie dopisała. Na otarcie łez mieliśmy piękne popołudnie, ale ranek zimny i mokry. A Lwów? - ja tam jeszcze wrócę! :-)
Podlasie, 1.3-3.3.2004 r.
Zwieńczony mozarellą (ostatnio mój ulubiony rodzaj sera...) z pomidorami wyjazd kompletnie w ciemno na wschód. Puszcza, żubry, tłumy ludzi i tłumy rowerzystów (to taki inny rodzaj istot), poza tym - niezwykle przyjemnie, bo dopisała pogoda! :-)

Biela Farma, 30.12.2003 - 3.1.2004 r.
Biela Farma w Sylwestra jest wyjątkowo zasypana śniegiem :-> Niby Słowacja, a rozmawialiśmy po polsku, płaciliśmy złotówkami i w związku z tym nadal nie mam pojęcia, jak wyglądają słowackie pieniążki...:) A na narty zazwyczaj jeździło się do Korbielowa :-)
Kłodzko, 21.9.2003 r.
Będąc w Otmuchowie postanowiliśmy wykorzystać miło czas i... pojechaliśmy do Kłodzka :-) W końcu tam nas jeszcze nie było (wspólnie) a miejsce warte odwiedzenia. No i tylko tam były miejsca w hotelu...;-p
Pojezierze Drawskie, Kopenhaga, 30.8-7.9.2003 r.
Ach, te wrzosowiska!... I ryby, i grzyby, i militariów cały stos! A na deser - Kopenhaga z rowerami i peugeotami cc :-) Choć pogoda nie dopisała i namiot od deszczu nas musiał chronić, to wyjazd był całkiem udany.

Wielkie Jeziora Mazurskie, 1-3.8.2003 r.
Wreszcie pod żaglami!... Prócz próby utopienia wiaderka właściwie nic się nie działo. Spokój i cisza... szczególnie na jeziorze Dobskim :)

Sandomierz i okolice, 26-28.7.2003 r.
W najupalniejsze dni lipca - i chyba całego roku - wybraliśmy się do Sandomierza na... Szantomierz :) Festiwal flisaków i reszty tych, co na stałym lądzie żyć jakoś nie mogą. Przy okazji zwiedziliśmy kolejny kawałeczek Polski :)
Cutty Sark, Gdynia, 19-20.7.2003 r.
"Jak duchy tu przybyły, żagli pełen cały świat..." Co tu dużo mówić - kolorowo, żaglowo, pięknie...
Suwalszczyzna, 19-22.6.2003 r.
Pomimo właściwie letniej pory, pogoda nie dopisała. Takich burz dawno nie przeżyłam - szczególnie pod namiotem :) Doznania kulinarne bardzo różne, a najsmaczniejsza i tak była kawa z parą nieznajomych ludzi na kempingu. Pozdrawiamy :)
Szlakiem Piastowskim, 1-4.5.2003 r.
Kulinarnie w tej podróży ostro dostaliśmy w dupę. Pogodowo było całkiem przyzwoicie. A doznania? Hmmm - interesujące w każdym razie :-)))


Egipt, Hurghada, listopad 2002 r.
Pierwszy wspólny kontakt z bardzo kolorowym podwodnym światem. Poza tym, przez połowę wyjazdu psyche narzekała, że chce do Grecji, a Wilczego stresowali uliczni sprzedawcy - potem jakoś się przyzwyczailiśmy, choć nie było łatwo :)
Relacja ewenement - przygotowana w 2009 roku, ponad 6 lat po wyprawie!


Rejs Barcelona - Baleary, lipiec 2001 r.
I to się nazywają wakacje! :))) Żeglowania może i nie było za dużo, ale wypoczynek na jachcie... :)



Rejs #żagli, maj - czerwiec 2000 r.
Dawno, dawno temu psyche wlazła na jacht. Co się potem działo... A efekty widać do tej pory :-)
|
|